blog

Tajlandia, w tył zwrot. Rząd wycofuje się z legalizacji marihuany.

O tym, że w Tajlandii można bez żadnych konsekwencji uprawiać, sprzedawać i co najważniejsze spożywać konopie wie chyba już każdy użytkownik i obserwator globalnej legalizacji. Warto podkreślić, że legalny status marihuany w Tajlandii panuje tam od ponad roku, kiedy to poprzednio panujący jeszcze rząd postanowił usunąć konopie indyjskie z listy narkotyków, dając tym samym zielone światło na powstanie i rozwój branży konopnej w tym rejonie świata.

Po konopnym boomie, nad zieloną Tajlandią pojawiają się niestety chmury i już dochodzą informacje o zmianie frontu. Na początku roku, 10 stycznia rząd Tajlandii poinformował, że liberalne podejście jakie było dotychczas reprezentowane dobiega końca. Co to oznacza? Nowy rząd na czele, którego znajduje się obecnie Sretty Thavisina zaproponował projekt ustawy, która miałaby ograniczyć obecne wykorzystanie konopi wyłącznie do celów medycznych. Jest to skutek zobowiązań Srettha, które podjął w momencie objęcia władzy jak również z obawy, że dekryminalizacja doprowadzi do wzrostu użycia marihuany. Trzeba również zwrócić uwagę, iż dynamiczny wzrost rynku konopnego nie poszedł w parze z odpowiednio szybkimi regulacjami prawnymi w kraju, co poskutkowało powstaniem obszaru wrażliwego na potencjalne nadużycie.

Przyglądając się jednak proponowanym zmianom, można zauważyć iż sięgają one znacznie dalej. Poza wspomnianym ograniczeniem ponownie wprowadza surowe kary za posiadanie oraz używanie marihuany - wysokie grzywny, a nawet karę pozbawienia wolności do jednego roku. Jak ogłosił nowy minister zdrowia Cholan Srikaew produkty zawierające więcej niż 0,2% THC będą klasyfikowane jako narkotyki. Wszystkie te postulaty mają na celu “naprawę” obszarów, które rząd obecnie uważa za nieodpowiednie.

Patrząc na to jak bardzo konopie zyskały na znaczeniu w ostatnich latach, jak wiele krajów podejmuje trud i obiera kierunek legalizacji, ciesząc się przy tym pozytywną opinią społeczną, decyzja tajskiego rządu może budzić zdziwienie. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę pozytywny wpływ biznesu konopnego na gospodarkę i powstałe na jego skutek liczne przedsiębiorstwa, a więc i miejsca pracy.

Warto zaznaczyć iż, ogólny trend światowy, zmierza w odmiennym kierunku niż nowo zaproponowane w Tajlandii prawo. Dla przykładu, zarówno Kanada jak i 24 Stany (w tym ostatnio na drodze referendum stan Ohio), gdzie marihuana została dopuszczona prawnie do rekreacyjnego użycia przez osoby dorosłe, generują niezmiennie wysokie przychody a także, co istotne stają się pionierami w ustanawianiu ram prawnych oraz wyznaczaniu innowacji na tym obszarze.

Również w krajach europejskich, takich jak Hiszpania, Portugalia czy Szwajcaria następuje zmiana myślenia o marihuanie i jej użytkowaniu, co skutkuje liberalizacją prawa wobec osób posiadających konopie na prywatny użytek, skupiając się w większym stopniu na leczeniu potencjalnych uzależnień niż ich karaniu.

Jednak co ważne, również wewnątrz branży konopnej zaczęto zwracać uwagę na potrzebę regulacji rynku, aby uniknąć przykładowo nadpodaży produktów, ale także aby skierować uwagę klientów/pacjentów na terapeutyczne zastosowanie marihuany w większym stopniu na te typowo rekreacyjne. Stąd też nowelizacja prawa jest na obecną chwilę przyjmowana z umiarkowanym entuzjazmem.

Aktualnie, 23 stycznia zakończą się konsultacje społeczne poprzedzające przekazanie przez rząd, ustawy, po zaproponowanych poprawkach, pod obrady parlamentu. Premier Sretty Thavisina nie ukrywa, iż zależy mu na sprawnym procedowaniu kolejnych etapów prawnych, natomiast oficjalna data wejścia prawa w życie pozostaje nieznana. Należy zatem uważnie obserwować rozwój sytuacji (najlepiej siedząc we wciąż otwartym tajskim coffee shopie) oraz tego jaką ostateczną formę przyjmie nowe prawo po opuszczeniu parlamentu.

PJO


Żródło:
heguardian.com
reuters.com

Opublikowany w: Blog Home, News

Zostaw komentarz

Ładowanie...